Wrocławski klub szermierczy "Kolejarz"
   KONTAKT
   HISTORIA KLUBU
   KADRA TRENERSKA
   ZAWODNICY
   DZIAŁACZE
   RANKING KLUBOWY
   SPONSORING
   GALERIA
   HISTORIA SZERMIERKI
   ZASADY SZERMIERKI
   KSIĄŻKI O ...
   LINKI
   AKTUALNOŚCI
   SKLEPIK
Partnerzy
WiFi
MikroTik
Sterowniki
CITODENT
Autoalarmy
Upominki
Dowcipy
Bluetooth
HISTORIA KLUBU


Lata pięćdziesiąte

We wrześniu 1950 roku, zwerbowany przez sportowych działaczy Bolesława Morawskiego i Eugeniusza Pussaka, fechtmistrz Wirgiliusz Kuleczko namówił do uprawiania szermierki kilkunastu chłopców, których po czteromiesięcznym intensywnym szkoleniu doprowadził do zwycięskiego „Pierwszego Kroku Szermierczego”. Klubowymi pionierami stali się zawodnicy: Zabolski, Dzięglewski, Dąbrowski, Plamieniak, Kaszczuk, Cichoński, Tokarowski, Myszkowski, Kabat, Baran, Ligenza i Tomaszewski – najbardziej ofiarni i zasłużeni w początkowym okresie istnienia sekcji. Udany debiut był wspaniałym dopingiem do dalszej pracy. Czołowe miejsca w turniejach stawały się z czasem chlebem powszednim, a już w październiku 1953 roku nasi szermierze zdetronizowali łodzian w rywalizacji o palmę pierwszeństwa w zrzeszeniu „Kolejarz”. W Młodzieżowych Mistrzostwach Polski w 1953 raku Jacek Dzięglewski sięgnął po „srebro” we florecie, a już rok później pierwszy historyczny złoty medal zawisł na szyi szablisty Janusza Dąbrowskiego.

Czternasty dzień lutego 1954 roku stał się pamiętną datą i milowym krokiem do późniejszej chwały , kiedy to meczem z „Gwardią” zakończono rozgrywki o Puchar Wojewódzkiego Komitetu Kultury Fizycznej, będące równocześnie Drużynowymi Mistrzostwami Dolnego Śląska. „Kolejarz w składzie: Zabolska, Chrołówna, Plamieniak, Zabolski, Dzieglewski, Wojciechowski, Dąbrowski i Śmiałkowski niespodziewanie, niemniej w pełni zasłużenie zwyciężyli 9:7, głównie dzięki wspaniałej postawie szpadzistów Jacka Dzięgleskiego i Jerzego Wojciechowskiego, którzy w pojedynkach z olimpijczykiem Adamem Krajewskiem i Stanisławem Kuszewskim wywalczyli komplet punktów.

Rok 1955 przyniósł ogromny sukces Jerzego Śmiałkowskiego – mistrzostwo Spartakiady X-lecia w bagnecie zdobyte w imponującym stylu. Nastrój towarzyszący temu wydarzeniu oddaje dynamiczny opis ówczesnego kronikarza sekcji: „Komenda sędziego i składają się do siebie. Naprzód! Paliga z miejsca rusza do ataku. Decyduje się na ryzykanckie wypady, które mu się udają i po dwudziestu sekundach walki prowadzi 2:0! Pół sali się cieszy, pół wyrywa sobie włosy z głowy. Nie wiem, czy to co pomogło, ale Jurek w tym momencie chyba zmówił się z Szatanem. Trafia raz, drugi, trzeci i doprowadzając widownię do białej gorączki wygrywa...”

W roku 1956 o wrocławski szermierzach mówiło się głośno nawet poza granicami kraju, dzięki spektakularnym sukcesom w skali międzynarodowej. Jerzy Wojciechowski podczas Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Luksemburgu zdobył tytuł wicemistrzowski w szpadzie, a Jacek Dzięglewski zakończył zmagania tuż za finałem ( do awansu, jak to często w szermierce bywa, zabrakło jednego, jedynego trafienia!). Z Igrzysk Olimpijskich, rozgrywanych w dalekim Melbourne, ze srebrnym medalem powrócił Marek Kuszewski. Niezwykle ważny dla ostatecznej klasyfikacji mecz ze Związkiem Radzieckim opisał „Przegląd Sportowy„ w korespondencji z czwartego grudnia: „... Mimo, że Polacy prowadzili przez cały czas, pod koniec nasz zespół znalazł się w bardzo krytycznej sytuacji. Po przegranych pojedynkach Zuba z Bogdanowem 1:5, Pawłowskiego z Rylskim 2:5, Kuźniecow prowadził z Kuszewskim 3:2! Na szczęście Marek wziął się w garść, opanował nerwy i precyzyjnie trzy razy trafił przeciwnika. Porażka mogła by oznaczać dla nas przegrany mecz, bowiem przy stanie 8:8 lepszy stosunek trafień mieli zawodnicy ZSRR”. Wspaniałe występy na światowych planszach zostały docenione przez dolnośląskich kibiców – w czwartym plebiscycie „Słowa Polskiego” na najpopularniejszych sportowców regionu Marek Kuszewski uplasował się na trzeciej pozycji, a Jerzy Wojciechowski na szóstej.

Swoją dzisiejszą nazwę Wrocławski Klub Szermierczy „Kolejarz” przyjął 18 lutego 1957 roku – wcześniej sekcja szermiercza działała pod egidą Koła Sportowego „Kolejarz”. Rok 1957 zapadł nam w pamięci również z innego powodu – w VIII Młodzieżowych Mistrzostwach Świata, przeprowadzonych w Warszawie, złoty medal wywalczył Jerzy Wojciechowski. Gratulacje odbierał w pozycji leżącej, bowiem w triumfalnym wyskoku, będącym eksplozją radości po zadaniu mistrzowskiego trafienia Włochowi Boschetto, odnowił sobie kontuzje stopy. Wspaniały sukces ambitnego wrocławianina opisał w „Przeglądzie Sportowym” niezapomniany Lech Cergowski: „Finał! Tracimy zdrowie obserwując pojedynek polsko-włoski. Zwyciężamy zarówno na planszy, jak i w dopingu. Szał! Brawo Wojciechowski!!!”. W tym samym roku w Mistrzostwach Polski Seniorów nowo kreowany mistrz globu wraz z Jackiem Dzięglewskim, Adamem Krajewskim, Jerzym Kłosowiczem i Stanisławem Lubańskim sklasyfikowany został na czwartym miejscu. Utwierdzeni w przekonaniu, że „chcieć to móc”, wrocławscy muszkieterowie, prawie w tym samym zestawieniu ( Adama Krajewskiego wymienił Maciej Głowacki), już rok później wywalczyli bez straty punktu mistrzostwo Polski. Faworyzowana „Legia” za Strzałką, Kurczabem, Kryńskim i Wardzyńskim musiała zadowolić się wicemistrzostwem, a kulminacyjną walka meczu z równie silnym Górnikiem Katowice (9:7) był piękny pojedynek Jerzego Wojciechowskiego z Wojciechem Rydzem, wygrany przez wrocławianina 5:1

Sukcesy nie przeszły bez echa, czytelnicy „Słowa Polskiego” wyróżnili Jacka Dzięglewskiego i Wirgiliusza Kuleczko w plebiscycie na najlepszych zawodników i trenerów Dolnego Śląska w 1958 raku.

W końcu lat pięćdziesiątych zaczął dojrzewać talent niezwykle pracowitej i wytrwałej zawodniczki, bezprzecznie najlepszej zawodniczki w historii Klubu, dzisiaj Prezesa Okręgowego Związku Szermierczego – Olgi Walewskiej, która w 1959 roku na Mistrzostwach Polski Seniorów w Rzeszowie była prawdziwą rewelacją turnieju, plasując się na czwartej pozycji i siejąc popłoch wśród utytułowanych przeciwniczek. Popularna Oleńka wstąpiła do „Kolejarza” w 1959 roku, gdzie kontynuowała rozpoczętą w 1952, a zakończoną w 1989 roku piękną karierę zawodniczą, ozdobioną występami w reprezentacji Polski w oficjalnych meczach z Rumunią, Austrią, Czechosłowacją, NRD i Kazachstanem. Na szczególne podkreślenie zasługują również wieloletnie dokonania Olgi Walewskiej na niwie wychowawczej, tak charakterystycznej dla Klubu na przestrzeni całego pięćdziesięciolecia.

Ostatnim znaczącym dokonaniem pierwszej dekady w pięćdziesięcioletniej historii Klubu był srebrny medal uniwersjadowy, wywalczone przez Jerzego Wojciechowskiego wraz z kolegami z akademickiej reprezentacji Polski.

Lata sześćdziesiąte

Na początku 1960 raku czołowych polskich szermierzy ogarnęła gorączka olimpijska. W szranki stanęli również „kolejarze”: Olga Walewska, Jerzy Wojciechowski i Marek Kuszewski. Pierwsza dwójka nie znalazła uznania w oczach selekcjonerów reprezentacji, co w przypadku rozżalonego na działaczy byłego młodzieżowego mistrza świata stało się powodem przerwania owocnej i wspaniale zapowiadającej się kariery sportowej. W Mistrzostwach Polski Seniorów w szpadzie Jerzy Wojciechowski uplasował się na piątym miejscu, a Maciej Głowacki na szóstym. Swoją szansę wykorzystał świetnie przygotowany i przeżywający renesans formy szablista Marek Kuszewski. W morderczym turnieju (od rana do północy), po stoczeniu trzydziestu ciężkich walk wywojował w pięknym stylu tytuł wicemistrza i nominacje olimpijską w towarzystwie Jerzego Pawłowskiego, Emila Ochyry, Wojciecha Zabłockiego i Ryszarda Zuba. W rzymskich igrzyskach wrocławianin po raz drugi w swojej karierze stanął na olimpijskim podium, wraz z zespołem pokonującym w drodze do „srebra” Japonię 14:2, Austrię 9:3, Niemców 9:2 i USA 9:3, by w finale ulec znakomitym Węgrom 9:7 po pełnym dramatycznych momentów spotkaniu. Rzymski turniej był ukoronowaniem wieloletnich startów wybitnego szablisty z Wrocławia.

Dzięki równomiernemu rozwijaniu wszystkich konkurencji szermierczych w roku poolimpijskim „Kolejarz” został sklasyfikowany na czwartym miejscu z Polsce, ulegając jedynie trzem zespołom stołecznym: Legii, Marymontowi i Warszawiance, a przed AZS Poznań, Cracovią, Górnikiem Katowice i GKS Gliwice.

W pierwszej połowie lat sześćdziesiątych przy pomocy wojewódzkiego Komitetu Kultury Fizycznej i Totalizatorowi Sportowemu oraz Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowej przeprowadzone remont i przebudowę siedziby Klubu. Prace trwały kilka lat, szermierze ćwiczyli w salce sportowej internatu kolejowego przy ulicy Bocznej. Zrozumiałe, że tym okresie nabór do szkółek był ograniczony a pewien regres w końcu lat sześćdziesiątych nieunikniony. W zamian trenerzy i zawodnicy otrzymali obiekt, w którym ćwiczą do dzisiaj.

W roku 1963 do Gandawy - na Mistrzostwa Świata Juniorów, wyjechał szpadzista Wiesław Okpisz, plasując się tuż za finałem po morderczej walce z Anglikiem Greenem (10:9) i porażce z Francuzem Boissierem 10:3.

W drugiej dekadzie istnienia klubu działaczom udało się nawiązać szereg ważnych kontaktów międzynarodowych, między innymi z sekcjami szermierczymi Vasutasu Budapeszt, Locomotivu Drezno i TCMS Tuluza. W coraz mocniejszej obsadzie rozgrywano coroczny turniej z okazji „Dnia Kolejarza”, co niewątpliwie było motorem postępu i przyspieszyło dojrzewanie czołowych zawodników: Olgi Walewskiej, Alicji Kotlarek, Wandy Baranowskiej, Hanny Jezierskiej, Marii Ludwin, Grzegorza Falkowskiego, Wiesława Okpisza, Leszka Skrzetuskiego, Konrada Ostankowicza, Ryszarda i Kazimierza Walkowiaków, Ryszarda Sojki, Macieja Koperskiego, Kazimierza Mądrzaka, Michała Tynowskiego, Wiesława Niewiadomskiego, Jana Kirschke i nieco później Danuty Przepióry, Ewy Lewandowskiej, Astrid Ostańkowicz, Danuty Panek, Małgorzaty Suskiej, Barbary Raziuk, Hanny Pussak, Zofii Gajos, Barbary Butkiewicz, Romany Modrzyńskiej, Józefy Konapki, Kazimierza Naczke, Piotra Czerniaka, Jacka Kiestrzynia, Jerzego Zwoździaka, Jerzego Wylęgały, Dariusza Harasyma, Zbigniewa Wolskiego, Zbigniewa Morawskiego, Zbigniewa Bugorskiego, Adama Mazura, Jerzego Pisuli, Wojciecha Aksamita, Marka Busa oraz aktualnego Prezesa „Kolejarza” – Kazimierza Górniaka, który w drodze do prezesury przeszedł wszystkie szczeble klubowego wtajemniczenia.

W roku 1964 do „Kolejarza” zapisał się Krzysztof Głowacki, były reprezentant Polski, później trener i oddany działacz .

Bardzo dobre wyniki sportowe przyniósł rok 1966. Najpierw w Indywidualnych Mistrzostwach Polski Seniorów, rozegranych w hali krakowskiej Wisły, szpadzista Grzegorz Falkowski osiągnął życiowy sukces, jakim niewątpliwie było zdobycie tytułu wicemistrza kraju (przed takimi sławami jak: Mikołaj Pomarnacki, Bogdan Gonsior i Henryk Nielaba), wreszcie w Drużynowych Mistrzostwach Polski szpadziści uplasowali się na drugim miejscu. Finałowe spotkanie z warszawską Legią miało niezwykle dramatyczny przebieg: „Kolejarzom” występującym w składzie: Wiesław Okpisz, Jacek Dzięglewski, Grzegorz Falkowski i Jerzy Okraszewski a prowadzonym przez trenera Jerzego Kłosowicza przy stanie 7:7 do tytułu mistrzowskiego brakowało zaledwie dwóch trafień, bowiem w decydującej walce Jerzy Okraszewski prowadził z utytułowanym Henrykiem Nielabą 3:1. Losy spotkania odmienił taktyczny protest warszawian, który kompletnie wybił z uderzenia naszego „Okrasia”.

Rok 1967 przyniósł finałową lokatę Wiesława Okpisza (tym razem we florecie) w IV Ogólnopolskiej Spartakiadzie w szermierce oraz trzecie miejsce wrocławian w kieleckich Związkowych Mistrzostwach Polski (świetna obsada: Elżbieta Cymerman, Witold Woyda, Egon Franke, Ryszard Parulski, Mikołaj Pomarnacki). Starsi zawodnicy a dzisiejsi trenerzy z lubością wspominają ten wyjazd, kiedy to kierownik ekipy „Duce” Ostankowicz otworzył wrocławianom konto w klubowej kawiarence. Walczący w szampańskich nastrojach zawodnicy wywalczyli wiele czołowych lokat: Wiesław Okpisz – I m. w szpadzie, Olga Walewska V m., Alicja Kotlarek – VI.(obie floret) i Krzysztof Głowacki – V m. we florecie.

W roku 1968 znowu z najlepszej strony pokazała się Olga Walewska w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski w Bydgoszczy, plasując się na piątym miejscu, podobnie wyróżnili się szabliści, którzy szóstym miejscem drużynowo potwierdzili przynależność do krajowej czołówki.

U schyłku lat sześćdziesiątych wrocławianie uzyskali kilka interesujących rezultatów w turnieju puchar Armanda Tierry, nazwany później Mistrzostwami Południowej Francji. Na podium w Tuluzie stawali: Olga Walewska, Ewa Lewandowska, Barbara Butkiewicz, Wiesław Okpisz i Kazimierz Walkowiak. Jednym ze źródeł sukcesów były coroczne, integrujące zawodników „obozy rodzinne” w Kołobrzegu.

Lata siedemdziesiąte

Dwudziestolecie klubu wspaniale uczcili młodzieżowcy, którzy w Mistrzostwach Polski spisali się na medal – szablista Jerzy Pisula na złoty a florecista Wojciech Aksamit na „brązowiaczka”

Na początku lat siedemdziesiątych wykrystalizował się w „Kolejarzu” stabilny trzon zespołu trenerskiego, dowodzony przez koordynatora wszelkich poczynań – Krzysztofa Głowackiego. Potrzebą chwili stała się praca z młodzieżą na niespotykana dotąd skalę, bowiem z jednej strony celem było podtrzymanie klubowych tradycji, z drugiej zaś szkółki szermiercze w innych sekcjach zaczęły wyrastać ja grzyby po deszczu, stwarzając niezwykle silną konkurencję na planszach. Intensywnie rozwijał się w Polsce ruch spartakiadowy, do którego dorzucono Igrzyska Młodzieży Szkolnej dla najmłodszych adeptów fechtunku. W ośrodku przy ulicy Krasińskiego na początkujących czekali trenerzy K. Głowacki, J. Kirschke, J. Dzięglewski i W. Okpisz, który zorganizował w mieście serię pokazów, wybierając „długasów” do szpady, a Z. Koerber rozpoczął pracę z „małolatami” w Szkole Podstawowej nr 104. Na efekty nie trzeba było długo czekać, choć i stare „repy” broniły swoich pozycji, o czym świadczyły zwycięstwa na turniejach we Fracji, Jugosławi, NRD i na Węgrzech Olgi Walewskiej, Barbary Butkiewicz, Wiesława Okpisza, Krzysztofa Głowackiego, Zbigniewa Koerbera, Grzegorza Falkowskiego, Jacka Dzieglewskiego, Jerzego Okraszewskiego, Kazimierza Górniaka, Zbigniewa Wolskiego, Jacka Kiestrzynia, a także cenny brązowy medal Jerzego Pisuli z moskiewskiej Uniwersjady.

W 1973 roku tytuł wicemistrza Polski młodszych juniorek przypadł w udziale Małgorzacie Piaseckiej, Która zapoczątkowała piękną serię sukcesów Renaty Piaseckiej, Ewy Pokusińskiej, Barbary Soli, Doroty Krzemińskiej, Ewy Parkasiewicz, Romualda Pojdy, Tomasza Gorząda, Krzysztofa Smolicha, Pawła Krawczyka, Mirosława Nowaka, Jana Godzińskiego, Marka Chronowskiego, Waldemara Krempy, Waldemara Iwańca, Wiesława Gąsiewskiego, Mariusza Daneckiego, Mariusza Łysiaka, Roberta Treli, Piotra Stasiewicza, Jarosława Dzikowskiego, Krzysztofa Rossegera, Jacka Łasaka, Marka Fabirowskiego, Ryszarda Polaczuka, Gerarda Kreinbringa, Macieja Śliwowskiego, a przede wszystkim Donata Cierpika i Krzysztofa Puzianowskiego – reprezentantów Polski, z których ten drugi walczył dwukrotnie w finałach Młodzieżowych Mistrzostw Świata (Madryt – V m. w 1978r., South Bend – VI m. w 1979r.).

W roku 1977 Wrocławski Klub Szermierczy „Kolejarz” nawiązał współpracę ze Szkołą Podstawową nr 85. Z uzdolnionych ruchowo uczniów klas trzecich utworzono klasę IVc, która pod okiem trenera Krzysztofa Głowackiego rozpoczęła szermierczą edukację. Po rocznych przygotowaniach grupa złożona z siedemnastu dziewcząt i siedmiu chłopców wzięła udział w pierwszym sprawdzianie umiejętności „Próbie sił młodzików”. Najlepsza okazała się Ewa Mielcarek, tuż za nią uplasowała się Izabela Kosińska i Jacek Gaworski. W następnym roku szkolnym powstała kolejna grupa, prowadzona przez Krzysztofa Głowackiego (dziewczęta) i Zbigniewa Koerbera (chłopcy). Od tego czasu klasy sportowe powstawały corocznie, a do szkolenia włączyli się Paweł Krawczyk, Stanisław Zamiar, Piotr Stasiewicz, Waldemar Krempa i Jerzy Marciniak – tą drogą Klub zasiliło wielu znanych póżniej szermierzy, wystarczy podać nazwiska Ewy Rudzińskiej, Doroty Wojnarowicz, Izabeli Kosińskiej, Jolanty Zabłudy, Bożeny Krystofiak, Ewy Mońki, Loretty Tomdio, Jacka Gaworskiego, Ryszarda Cały, Krzysztofa Spustka, Pawła Jacaka, Cezarego Pijanki, Sławomira Zuba, Jacka Konopczaka, i wielu, wielu innych. Współpraca Szkoły z Klubem trwała do roku 2002.

Pamiętnym wspomnieniem jest dla mnie niezmiennie Turniej Klasyfikacyjny Młodzieżowców rozegrany w Czerwieńsku w 1978 roku. Krzysztof Puzianowski bardzo niechętnie wychodził na rozgrzewkę przed finałem florecistów, manifestując znużenie zawodami. Do czołowej „szóstki” awansowali wszyscy liczący się wówczas zawodnicy z Leszkiem Bandachem i Waldemarem Ciesielczykiem na czele. Po rozpoczęciu prowadzenia walk przez sędziów Tomasza Amborskiego i Aleksandra Kondrata oniemiałem. „Puzian” walczył jak natchniony. Prowadziłem wtedy na swój trenerski użytek arkusz obserwacji – w pięciu pojedynkach otrzymał cztery trafienia, z których dwa były ewidentnymi pomyłkami arbitrów, a w żadnej z walk nie powtórzył tej samej akcji. Koledzy trenerzy skwitowali ten występ słowami "to był koncert!”, a ja do dziś nie mogę zgłębić tajemnicy, na czym to polegało...

W 1979 raku Krzysztof Puzianowski zadebiutował w reprezentacji Polski seniorów w zwycięskim meczu z doskonałymi Francuzami (9:7) oraz walczył w finale mocno obsadzonego Turnieju Krajów Demokracji Ludowej.

Lata osiemdziesiąte

Na początku maja 1981 roku w Śremie odbyły się strefowe eliminacje do VIII Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży. Dużą niespodziankę sprawiły podopieczne trenera Krzysztofa Głowackiego, czternastoletnie reprezentantki wrocławskiego „Kolejarza”, uczennice szermierczej Szkoły Podstawowej nr 85: Dorota Wojnarowicz, Ewa Rudzińska i Jolanta Zabłuda w towarzystwie piętnastoletniej Ewy Pokusińskiej ze Szkoły Podstawowej nr 104, które wywalczyły prawo startu w Tarnowie. Dziewczęta w czasie ferii wielkanocnych trenowały w Drzonkowie, a w maju wystartowały w Wojewódzkich Igrzyskach Młodzieży Szkolnej oraz Turnieju Klas Sportowych, a bezpośrednio przed spartakiadą przygotowywały się w Szczawnie-Zdroju. Pierwszy lipca stał się historyczną datą – wychowanki szkoły z ulicy Traugutta sięgnęły po brązowy medal VIII OSM. Wszystkie walczyły świetnie, na szczególne wyróżnienie zasłużyła jednak Dorota Wojnarowicz, prezentująca znakomitą odporność psychiczną – w decydującym o „blaszce” spotkaniu w ostatniej walce przegrywała 1:4 by zwyciężyć 5:4!

W początku lat osiemdziesiątych pasjonowaliśmy się ambitną walką Krzysztofa Puzianowskiego o miejsce w narodowej reprezentacji, uwieńczoną sukcesem w 1982 roku. Szansę występu na Mistrzostwach Świata w Rzymie florecista „Kolejarza” uzyskał po świetnych występach w Schwedt (Mistrzostwa DKL), Sofii (Puchar Panonii), Kijowie (Kijowskie floret), Warszawie (Złoty Floret Rektora AWF) i wreszcie w Krakowie (Mistrzostwa Polski). Debiut w seniorskim championacie wypadł obiecująco. Krzysztof przebił się do elitarnej „32” indywidualnie i otarł się o medal w turnieju drużynowym, gdzie Polacy w meczu o „dwójkę” pechowo ulegli Francuzom 8:7, plasując się ostatecznie na czwartym miejscu. Mistrzostwa Europy, rozegrane w tym samy roku w Moedling, przyniosły Puzianowskiemu dziesiątą lokatę.

W następnym roku, najlepszym w karierze, wrocławianin zanotował udział w finale słynnego Challenge Martini w Paryżu, osiągnął wysokie lokaty w turniejach o Puchar Świata w Wiedniu i w Paryżu (Challenge Rommel), by wreszcie stanąć na podium Mistrzostw Polski w Warszawie tuż za Bogusławem Zychem z warszawskiej Legii. Wiedeńskie Mistrzostwa Świata przyniosły po raz drugi występ w czołowej „32” indywidualnie i szóste miejsce drużynowo po porażce z Węgrami 9:7 w meczu o „czwórkę”.

W latach osiemdziesiątych powstał w Klubie młodziutki zespół florecistów, który medale zdobywał seryjnie. Szczególnie udanym występem był start w poznańskiej Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży w 1984 roku (Im. – W.Pokusiński, IIIm. – K.Spustek, Vm.- J.Gaworski, IXm. – C.Pijanka).

Z początkiem 1986 roku Krzysztof Puzianowski otrzymał zwolnienie z naszego Klubu i przeniósł się do GKS Katowice. Zarządowi zabrakło mocnych argumentów w rozmowach z zawodnikiem, którego odejście stało się paradoksalnie, początkiem budowy silnego zespołu seniorskiego. O palmę pierwszeństwa ostro rywalizowali W.Pokusińki z J.Gaworskim, skuteczni łowcy medali (do dzisiaj nie pobite rekordy!), zaś po ich bokiem dojrzewały talenty Krzysztofa Spustka, Ryszarda Cały, Cezarego Pijanki i Pawła Jacaka. Niepowetowaną stratą okazała się „wyprowadzka” Doroty Wojnarowicz związana z podjęciem studiów na warszawskiej AWF. Mocna grupa dziewcząt z Wrocławia straciła liderkę a Klub późniejszą reprezentantkę Polski w szpadzie. Pod koniec 1986 roku zapadła decyzja o reaktywowaniu kadry szpadzistów, rozwiązanej wcześniej przez Polski Związek Szermierczy z powodu kłopotów wychowawczych, sprawianych przez nie pozbawionych fantazji pupilków trenera Medyńskiego (AZS Wrocław). Do naszej sekcji przeniesiono z urzędu kończącego pomału karierę Leszka Swornowskiego oraz Roberta Felisiaka i Mariusza Strzałkę, dla których pobyt w „Kolejarzu” okazał się jedynie krótkim epizodem przed emigracją do Niemiec.

Rywalizacja Pokusińskiego i Gaworskiego zaowocowała startami w reprezentacji narodowej w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata. Wojtek „składał się” w Stuttgarcie w 1986 roku, natomiast Jacek trzykrotnie: w Arnhem, Stuttgarcie i w Sao Paulo w 1987 roku, gdzie karierę juniorską ukoronował zdobyciem wysokiego piątego miejsca.

W 1987 roku przyniósł „Kolejarzowi” złoty dublet szpadowy. Najpierw we Wrocławiu świetnym reżyserem turnieju okazał się Robert Felisiak, potem wrocławianie (R. Felisiak, M. Strzałka, D. Cierpik i W. Krempa) zdeklasowali rywali podczas katowickiej „drużynówki”. Jesienny turniej barbórkowy porównano do trzęsienia ziemi: J. Gaworski zwyciężył, a W. Pokusiński i R. Cała zajęli trzecie i czwarte miejsca. W bezpośrednich pojedynkach z naszymi florecistami ugięli się miedzy innymi B. Zych, A. Robak, M. Sypniewski i bracia Bandachowie. W rocznym rankingu redaktora J. Jabrzemskiego z Przeglądu Sportowego „kolejarze” uplasowali się na czwartej pozycji za warszawskimi Legią i AZS, AZS Gdańsk a przed katowickim GKS – szermierczą potęgą w tych czasach!

W 1988 roku klubowa kronika donosiła z triumfem: ”Najpierw gładkie zwycięstwo z zawsze groźnym AZS Gdańsk (Siess, Borkowski) 9:3. Kolejną przeszkodą jest GKS Katowice ( bracia Bandachowie, Puzianowski). Idzie jak po grudzie, męczącego się Ryśka Całę zmieniamy na Pawła Jacaka, a ten odwdzięcza się pięknym zwycięstwem nad K. Puzianowskim. Oddychamy z ulgą – przy stanie 8:7 dziękujemy rywalom dzięki doskonałemu bilansowi trafień. Półfinał z poznańską Wartą – Paweł się „wystrzelał”, wraca Rysiek i wygrywa swoje dwie walki, niemniej horror trwa, przy stanie 8:7 dla „Pyrlandi” Krzysiek Spustek przegrywa z Pawłem Kantorskim 2:4. Przy szalonym dopingu publiczności i gromkim „Brawo Kolejarz” króla wrocławskich kibiców trzy czyste trafienia na naszą korzyść! Zwyciężamy sześcioma trafieniami! Wreszcie finałowa potyczka z warszawską Legią, naszpikowaną reprezentantami Polski. Oni uciekają, my ambitnie gonimy. Przed ostatnią kolejką o zmianę prosi Krzysiek, na co nie wyrażamy zgody. Legia prowadzi 8:7, o losach meczu decydują B. Zych i K. Spustek. Nasz bohater po raz kolejny pokazuje żelazne nerwy i wygrywa 5:0! Mistrzostwo Polski!” w tych niezapomnianych zawodach w naszym zespole walczyli: W.Pokusiński (trzy zwycięstwa w finałowym meczu), R. Cała, K. Spustek, J.Gaworski, P.Jacak, a nagrodą był start w Klubowym Pucharze Europy w Paryżu. (IXm.)

W końcu lat osiemdziesiątych odbyło się uroczyste zakończenie kariery sportowej Wiesława Okpisza, którego staż zawodniczy, podobnie jak Olgi Walewskiej sięgnął ponad dwudziestu pięciu lat!

Lata dziewięćdziesiąte

W ostatnim dziesięcioleciu XX wieku pozycja drużyny floretowej seniorów „Kolejarza” w kraju została ugruntowana i niemalże co roku zawodnicy wracali z Mistrzostw Polski z tarczą. Pod bokiem rutyniarzy dorastały kolejne gwiazdy: Grzegorz Szmidt, Sławomir Pośpieszny, Jacek Konopczak, Wojciech Ryczek, Sławomir Zub oraz najmłodsi: Piotr Błaszczak, Marcin Pieciuk, Marek Jamrozy, Marcin Gryżenia, Tomasz Matuszkiewicz, Robert Olszlegier, Szczepan Konopczak, Emil Pośpieszny i Rafał Szymański. W 1991 roku Wojciech Pokusiński stanął na podium podczas Uniwersjady w Shefield (III m. drużynowo) a z podobnym osiągnięciem wrócił z wiedeńskich Drużynowych Mistrzostw Europy Wojciech Ryczek.

W 1993 roku młodzi szermierze Klubu „rządzili” niepodzielnie w polskim florecie młodzieżowym. Marek Jamrozy zdobył koronę mistrza Polski do lat dwudziestu (brąz Piotra Błaszczaka) a Piotr Błaszczak do lat siedemnastu. W obu wymienionych kategoriach wrocławianie zwyciężyli drużynowo. Z Mistrzostw Świata Juniorów, rozegranych w Denver, „Buła” wrócił z tytułem wicemistrza świata. Ten srebrny medal zapoczątkował wspaniałą passę polskich szermierzy w kolejnych latach, w czym olbrzymia zasługa „Kolejarza”, wieloletniego organizatora międzynarodowych turniejów dla dzieci i młodzieży. Zmieniające nazwę zawody młodszych juniorów, zwane najpierw Turniejem „INCO”, później Challenge „Vitti”, przyciągające rokrocznie około tysiąca (!!!) młodych szermierzyków oraz Ogólnopolskie Turnieje Klasyfikacyjne Młodzików o puchar wydawany przez nasz Klub miesięcznika „Szermierz” spełniały i czynią do dzisiaj funkcję koła napędowego polskiej szermierki.

Borykający się z olbrzymimi trudnościami finansowymi „Kolejarz” w roku 1993 w klasyfikacji Polskiego Związku Szermierczego, obejmującej dokonania we wszystkich broniach i kategoriach wiekowych, uplasował się na trzeciej pozycji wśród polskich klubów. Piękne rezultaty wrocławskich „rębajłów” znalazły odzwierciedlenie w rozmaitych podsumowaniach. Piotra Błaszczaka uznano za odkrycie roku w plebiscycie „Słowa Polskiego”, natomiast Marek Jamrozy uplasował się na piątym miejscu w plebiscycie Szkolnego Związku Sportowego i „Wieczoru Wrocławia” na najlepszego sportowa – ucznia. Piotr Błaszczak otrzymał roczne stypendium od Polskiej Fundacji Olimpijskiej jako laureat konkursu „Kuriera Polskiego” pod nazwa „Supertalent – Junior roku 1993”. Za wynikami sportowymi nie przyszedł, niestety sukces finansowy. Grono wypróbowanych przyjaciół pomagało dalej Klubowi, niemniej potrzeby były zdecydowanie większe, stąd spadek motywacji do pracy głównie w gronie zawodników.


W 1994 roku Piotr Błaszczak w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata w Meksyku wywalczył brązowy medal, potwierdzając olbrzymie możliwości oraz światową klasę.

Świetnie zapowiadający się sportowo rok 1995 przyniósł ogromną tragedię. Po drugim miejscu w budapesztenskim Młodzieżowym Turnieju o Puchar Świata i indywidualnym mistrzostwie Polski do lat dwudziestu Piotra Błaszczaka, na tydzień przed paryskimi Mistrzostwami Świata, wyruszył z reprezentacją seniorów do Budapesztu. W czasie powrotu z zawodów mikrobus szermierczy zderzył się czołowo na „zakopiance” w okolicach Rabki z samochodem ciężarowym „jelcz-chłodnia”. W wyniku odniesionych w wypadku obrażeń śmierć poniósł wielokrotny reprezentant Polski Bogusław Zych, a Piotr doznał zwichnięcie lewego stawu biodrowego, otwartego złamania prawej nogi z dziesięciocentymetrowym przemieszczeniem odłamka kości udowej, wstrząśnienia mózgu i złamania szczęki. Zawodnik po długim leczeniu i rehabilitacji wrócił na planszę, co już jest jego wielkim sukcesem i dowodem hartu ducha.

W połowie lat dziewięćdziesiątych obiecujące wyniki zaczęły odnosić florecistki szkolone przez trenera Piotra Stasiewicza: Iwona Siemiatycka, Małgorzata Kinda, Agata Janus, Małgorzata Siwek i Sylwia Wójcik oraz szpadziści trenera Pawła Krawczyka: Adama Pracławski (reprezentant Polski juniorów), Piotr Sadowy, Krzysztof Hefko i Marcin Dudek – medaliści Mistrzostw Polski do lat siedemnastu i dwudziestu.

W 1995 roku środowisko sportowe we Wrocławiu poniosło ogromną stratę – zmarł wieloletni Prezes „Kolejarza” Eugeniusz Pussak. W miesięczniku „Szermierz” ukazało się wspomnienie o tym działaczu, bez reszty poświeconemu Klubowi:

„Eugeniusz Pussak urodził się w 1920 roku w Skalmierzycach. W okresie okupacji był więźniem Dachau (1940-41), a następnie pracownikiem Urzędu Gminy Kalmen (Skalmierzyce). W kwietniu 1944 roku został deportowany do obozu pracy, z którego uciekł w styczniu 1945 roku.

Do nowo organizującej się Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych we Wrocławiu z siedzibą w Kluczborku zgłosił się 20 kwietnia 1945 roku. Od 12 maja 1945 roku datuje się pionierska praca we Wrocławiu, od stanowiska referenta począwszy na zastępcy dyrektora naczelnego kończąc. W trakcie pracy ukończył WSN Administracji w Łodzi i prawo na Uniwersytecie Wrocławskim.

Był współorganizatorem KKS Odra, wieloletnim prezesem Wrocławskiego Klubu Szermierczego „Kolejarz”, przewodniczącym Okręgowej Rady Kultury Fizycznej przy DOKP, a także działaczem LOK oraz Towarzystwa Miłośników Wrocławia. Publikował artykuły w kolejowych „Sygnałach”, a ostatnim Jego zajęciem było spisywanie historii dolnośląskiej DOKP.

Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi, Złotą Honorową Odznaką Towarzystwa Miłośników Wrocławia oraz wyróżnieniem Budowniczego Wrocławia i Zasłużonego Kolejarza PRL.

W swojej pracy zawodowej Pan Eugeniusz pisał w osobistych wspomnieniach, iż była Jego pasją, celem i zadowoleniem w życiu. Nie inaczej było z praca społeczną w naszym Klubie. „Przegląd Sportowy” z października 1966 roku przyniósł ilustrację tego stwierdzenia – „Kiedy jeden z naszych trenerów zapytał radzieckiego szkoleniowca Wiktora Duszmana, co skorzystał podczas pobytu w Polsce i co wprowadził by u siebie, ten odpowiedział, że zaraz po powrocie będzie szukał takiego prezesa klubu, jakim jest Pussak z wrocławskiego „Kolejarza”.

„Papa” Pussak – tak nazwali Go zawodnicy, którym poświęcał wiele czasu i pomagał torować drogę przez życie.

Imponowała nam Jego wiedza i kultura.

Wielki Człowiek – takim będziemy Go pamiętać – zmarł 5.03.1995 roku”

Pięćdziesięciolecia Klubu nie doczekali także pierwszy Prezes „Kolejarza” dr Bolesław Morawski, wieloletni działacz Zdzisław Światowy oraz zawodnik i trener Jan Kirschke.

Rok 1996 przyniósł podopiecznemu trenera Krzysztofa Głowackiego Andrzejowi Zamłynnemu sukces w postaci piątego miejsca w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata, rozegranych w Tournai. Dwa lata później z dobrej strony pokazał się w Światowych Igrzyskach Młodzieży florecista Mariusz Siwek (IV m. drużynowo) a rok 1999 był szczęśliwy dla Radosława Pietrusiewicza (wicemistrzostwo Polski do lat siedemnastu oraz start w Mistrzostwach Świata Juniorów w Kesthely.
Dwutysięczny rok przyniósł Klubowi w jubileuszowym prezencie tytuł młodzieżowego wicemistrza świata w kategorii drużynowej, wywalczony przez Radosława Pietrusiewicza, dwa medale Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży Łukasza Wielkopolskiego (srebrny we florecie i brązowy w szpadzie) oraz dwa medale Mistrzostw Polski Seniorów: brązowy Pawła Jacaka we florecie i srebrny drużyny florecistów.


Dwudziesty pierwszy wiek.

W 2002 roku nastąpił klubowy rozłam: trenerzy Krzysztof Głowacki i Piotr Stasiewicz wraz z dużą grupą zawodników odeszli z sekcji zakładając klub o nazwie „Wrocławianie”.

Z powodu trudnej sytuacji finansowej „kolejarze” zmuszeni zostali do sprzedania dolnej sali, co pozwoliło na spłacenie długów oraz modernizację klubowego hoteliku, zarabiającego na działalność sportową.

Już w 2003 roku, mimo poważnego uszczuplenia kadry zawodniczej, przyszły sukcesy: srebrny medal Piotra Sadowego i brązowy medal Barbary Ciszewskiej wywalczone w Mistrzostwach Polski Seniorów, brązowy medal Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży Michała Puzianowskiego, też brązowy medal drużyny juniorów młodszych we florecie, zwycięstwo Pauliny Gładysz i trzecie miejsce Joanny Dzikowskiej w największym w Europie turnieju szermierczym dzieci „Challenge Vitti” oraz zwycięstwa w klasyfikacji rocznej najmłodszych florecistów – Miłosza Nuckowskiego i Piotra Kolca .

2004 rok przyniósł brązowe medale Mistrzostw Polski oraz Drużynowych Mistrzostw Europy Barbary Ciszewskiej, brązowy medal Mistrzostw Polski Juniorów Michała Puzianowskiego oraz finałowe lokaty w „Challenge Vitti” Blanki Błach, Piotra Kolca, Filipa Sidorowicza i Michała Puzianowskiego.

Rok 2005 przyniósł życiowy sukces Adamowi Pracławskiemu: 2 miejsce w szpadzie, w Turnieju o Puchar Świata Seniorów „Grand Prix” w Sztokholmie, 6 miejsce drużynowo w Mistrzostwach Świata Seniorów w Lipsku, oraz srebrny medal Mistrzostw Polski. Michał Puzianowski wywalczył tytuł drużynowego wicemistrza Europy w kategorii młodzieżowców oraz brązowy medal Mistrzostw Polski Juniorów. W Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży Miłosz Nuckowski zajął drugie miejsce we florecie a drużyna szpadzistek (B. Błach, J. Dzikowska, A. Krawczuk, A. Kalota) trzecie.

W 2006 roku szpadzistka  Barbara Ciszewska walczyła w finale Mistrzostw Polski, a Aleksandra Magnowska w finale Akademickich Mistrzostw Polski. Ich młodsza koleżanka Blanka Błach wywalczyła złoto Mistrzostw Polski do 15 lat indywidualnie i srebro drużynowo wespół z Bereniką Marczyńską, Agatą Kownacką i Bianką Bobrowicz. Niezmordowany Paweł Krawczyk sięgnął po srebro Mistrzostw Polski Weteranów , w finałach dzielnie „stawał” także Jarosław Dzikowski.  Piotr Kolec, Filip Sidorowicz, Miłosz Bies i Michał Popiel stanęli na trzecim stopniu podium Mistrzostw Uczniowskich Klubów Sportowych, a wspomniany Kolec i bracia Biesowie uplasowali się na wysokich miejscach ogólnopolskiej klasyfikacji młodzików i dzieci.


Rok 2007 przyniósł szermierzom „Kolejarza” 71 występów w finałowych „ósemkach” turniejów krajowych i międzynarodowych, w tym dziesięć pierwszych miejsc. Po stronie aktywów zapisaliśmy czwarte miejsce Adama Pracławskiego w końcowej klasyfikacji cyklu o Puchar Polski Seniorów oraz dwa medale Mistrzostw Polski: srebrny szpadzistki Blanki Błach w kategorii juniorek i brązowy florecisty Piotra Kolca w kategorii juniorów młodszych. Bardzo dobrze spisali się floreciści: Miłosz Bies, Michał Popiel, Andrzej Rządkowski i Dominik Samorek w Mistrzostwach Polski Uczniowskich Klubów Sportowych, kończąc turniej na trzecim, medalowym miejscu. Wymieniona czwórka spisywała się świetnie w rywalizacji o tytuł najlepszego młodzika i dziecka w Polsce zajmując odpowiednio miejsca: Bies – 2, Popiel – 7, Rządkowski – 2 i Samorek – 4. Wśród najmłodszych szpadzistów na wyróżnienie zasłużyli: Anita Plucińska, Jan Koronkiewicz i Maciej Golec – cała trójka po kilka razy w finałach dużych dziecięcych turniejów. Cieszyliśmy się również z witalności kadry trenerskiej – w Mistrzostwach Polski Weteranów w kategorii powyżej 50 lat Paweł Krawczyk zdobył srebrny medal, a wśród zawodników nieco młodszych Jarosław Dzikowski „wykuł” brązowiaczka. W Klubie założono nowe szkółki: szpadową /trener Jarosław Dzikowski/ i floretową /trener Zbigniew Koerber/.


Rok 2008 obrodził w  brązowe medale Adama Pracławskiego w szpadzie seniorskiej i Blanki Błach wśród juniorek. Dużą niespodziankę zgotowali floreciści w Mistrzostwach Polski do lat 15, plasując się na drugim miejscu / Piotr Kolec, Miłosz i Michał Biesowie oraz Michał Popiel. Wśród najmłodszych bardzo dobrze zaprezentowali się Andrzej Rządkowski – najlepsze dziecko w klasyfikacji o Puchar Witolda Woydy, Mateusz Dorochowicz  / obaj we florecie/ oraz przedstawiciele szpady Anita Plucińska, Jan Andrzejewski, Jan Koronkiewicz i Maciej Golec.


Zbigniew Koerber

Design By Advert